Szydełko w górach
slider1
previous arrow
next arrow

Majowe Tatry

Majowy wypad w Tatry możemy uznać ze jak najbardziej udany. Co w naszym przypadku jest dość nietypowe, przeżyliśmy wizytę w naszych górach bez wylewania wody z butów.

Majówkę rozpoczęliśmy od wizyty na Hali Gąsienicowej. Wdrapaliśmy się na nią przez Boczań. Poprzednia lata wchodziliśmy tylko przez Dolinę Jaworzynki. Ostatni przekonaliśmy doszliśmy do wniosku, że przejście przez Boczań pasuje nam bardziej.

IMG_0002 Nic tak nie cieszy jak poczciwy, oklepany widok na Halę Gąsienicową. IMG_0014 IMG_0017 Ośnieżone szczyty dodają uroku temu miejscu. IMG_0020 Czarny Staw Gąsienicowy otoczony śnieżnymi szczytami, a po jego tafli nadal pływał jeszcze lód. W stawie było tyle wody, że szlak prowadzący na Zawrat w pewnym momencie znajdował się pod wodą. IMG_0036 IMG_0041 IMG_0063 Dzień następny zaplanowaliśmy jako dzień zdobywania nowych szczytów. Z samego rana wybraliśmy się do Doliny Chochołowskiej. O 8 rano rozpoczęliśmy swoją wędrówkę na Grzesia i Rakoń. Cudownie wędruje się doliną pozbawioną tłumów turystów. IMG_0075 Zaczynamy wędrówkę na Grzesia. Szlak początkowo dość ostro pnie się w górę, co może lekko zniechęcać do wędrówki. Po chwili jednak wypłaszcza się i dalsza wędrówka to ogromna przyjemność. Po wyjściu z lasu wędrujemy kosodrzewiną otoczeni pięknymi górskimi widokami. IMG_0077 IMG_0080 IMG_0083 IMG_0103 Na szczycie Grzesia towarzyszyła nam piękna, ciepła, słoneczna pogoda. Chwila przerwy na bułkę z serem i dżemem i idziemy dalej, na Rakoń. IMG_0108 Wędrówka Twardym Upłazem mija tak szybko, że ani się obejrzeć a tu już Rakoń. Delikatne wzniesienia pokonuje się bezproblemowo, a kosodrzewina daje odrobinę cienia. IMG_0118 W dole doskonale widać Polanę Chochołowską, z której przyszliśmy. Brakuje tam w dole jedynie białych ruszających się kamieni. Znaczy owiec brakuje.
Ruszające się kamienie to historia z zeszłego roku. Powstała podczas wchodzenia na Trzydniowiański Wierch. Jest też taki odcinek z szlaku, z którego dobrze widać Polanę. Stoimy sobie z Jankiem na szlaku i odpoczywamy. Janek w pewnym momencie:
– Janek: Patrz jakie w dole fajne białe kamienie są.
– Kasia (po chwili zastanowienia): Tylko dlaczego one się ruszają?
Konsternacja…
– Kasia: Janek to owce są 🙂
IMG_0128 Dumnie prezentujący się Wołowiec. Tam już jednak nie weszliśmy. Stojąc na Rakoniu słychać było w niewielkiej odległości burzę, a nad nami roztaczały się ciężkie, ołowiane chmury. Podjęliśmy decyzję, że tym razem nie wchodzimy na szczyt. Lepiej nie być na jego czubku podczas burzy, a do tego czekało nas jeszcze schodzenie po śniegu, zboczem góry, gdyż szlak znajdował się pod warstwą starego, mokrego, nieprzyjemnego śniegu. Podsumowując za i przeciw stwierdziliśmy, że wejdziemy latem. IMG_0150 IMG_0159 Takiego grubaska spotkaliśmy pomiędzy Grzesiem a Rakoniem. IMG_0171 Ja nie urosnę?! Ja nie urosnę?! Taki oto fenomen przyrodniczy na szlaku. IMG_0219 Zeszliśmy do schroniska na Polanie Chochołowskiej, gdzie mieliśmy jeden cel – zjeść szarlotkę z jagodami. IMG_0235 Nasz ulubiony szlak na Przełęcz pod Kopą Kondracką. Tym razem jednak udajemy się w stronę Kasprowego Wierchu. Te ciemne chmurki zwiastują coś nieciekawego. Już podczas wejścia na przełęcz dopadło nas małe gradobicie, ale tylko małe.IMG_0242 IMG_0247Na samej przełęczy trafiliśmy w okienko pogodowe. Słoneczko przygrzewało bardzo mocno i szybciutko wyschło to co zmoczył wcześniej grad.
IMG_0251 Jednak w oddali chmury pozostały nadal. IMG_0268 Jeszcze ciemniejsze chmury i nie tak odlegle grzmot. Rozpoczynamy naszą ucieczkę przed burzą. IMG_0269 Na szlaku okienka pogodowe mieszały się z deszczem i gradem. Szlak od przełęczy do Kasprowego Wierchu pokonaliśmy w godzinkę i dwadzieścia minut. Nic tak dobrze nie przyśpiesza marszu jak burza wisząca na plecach. IMG_0272 Do Kasprowego Wierchu mieliśmy mieszankę słońca, deszczu i gradu. Ale co to za deszcz, po którym nie wylewa się wody z butów 🙂 Na samym Kasprowym słoneczko towarzyszyło nam cały czas. Dopiero tutaj odczuliśmy wzmożony ruch turystyczny. Całe tłumy ludzi, którzy wjechali kolejką i chodzili w sandałach po śniegu narzekając na nieodśnieżony szlak… Kasprowy to nie jest miejsce przyjazne dla ludzi chodzących po górach… Miałam wrażenie, że jak bym weszła zmoczona do budynku PKL-u to by mnie wyrzucili za psucie wizerunku… Nie mówiąc o tym, że schronienia to tam zbytnio się nie znajdzie… No ale widoki ze szczytu ładne 🙂
IMG_0283 IMG_0308 Ostatni dzień postanowiliśmy spędzić spacerując Doliną Kościeliską. IMG_0330 IMG_0337 Nadal nie mogę przyzwyczaić się do Kościeliskiej po halnym. Łyso tak jakoś.. IMG_0347 Idziemy a tu taka niespodzianka!!! Tyle wełny, tyle dobra się pasie na łącze 🙂 IMG_0355 IMG_0356 Nasz ceł to Hala na Stołach. Szlak był zamknięty od 2013 roku, kiedy to orkan Ksawery spustoszył duży kawał Tatr. Nie ma co się dziwić, że sprzątanie szlaku zajęło dwa lata. Idąc widać jeszcze setki połamanych drzew. Szlak został udrożniony, a drzewa usunięte tak, aby nie stanowiły zagrożenia dla turystów. Na zwalonych pniach lubią wygrzewać się żmije. Trzeba na nie uważać. Patrz gdzie siadasz. IMG_0375 IMG_0408 Stoły!!!IMG_0474 Chwilowa blokada szlaku przez pasącą się wełnę. Tyle dobra w jednym miejscu. IMG_0480 IMG_0485Cały wypad uważamy za bardzo udany. Wybraliśmy takie szlaki, takie miejsca, gdzie akurat nie padało. Nie mogę się już doczekać, aż wrócimy tam latem. Znowu będzie można pomiziać owce i zjeść pyszny obiad w barze „Na szlaku”.

Comments are closed.

Navigate