Ekwipunek jaki powinniśmy zabierać ze sobą w góry zależy od wielu czynników i przez to bywa bardzo różny. Inne rzeczy zabierzemy ze sobą w góry latem, inne wiosną i zupełnie inne zimą. Postaram się przedstawić jak najlepiej ekwipunek, który należy ze sobą zabrać latem w góry. Będzie to oczywiście dość subiektywnie skompletowany ekwipunek. Powinnam raczej powiedzieć, że opowiem wam o tym co ja zabieram ze sobą kiedy wychodzę w góry na cały jeden dzień.
Sprawą oczywistą jest że zabieramy ze sobą MAPĘ. Taką w wersji analogowej – papierową. Najlepiej jak mapa jest laminowana, nie zamoknie nam i nie popsuje się w czasie deszczu. Te najnowsze technologie i GPS może i są fajne. Tylko co zrobić jak nam się w pół trasy bateria rozładuje a my nie wiemy gdzie iść?
TELEFON z naładowaną baterią. Nie do robienia zdjęć, do tego mamy aparat. Telefon potrzebny może nam być do wezwania pomocy. Oby nigdy, nikt z nas nie musiał jej wzywać.
W góry wychodzimy wcześnie rano. Tylko rano to nie jest 10 tylko 6-7. Zwłaszcza gdy planujemy długą wycieczkę musimy wyjść wcześnie. Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze aby zejść z gór przed zmrokiem. Zgodnie z przepisami TPN po zmroku, z wyjątkiem schronisk nie można przebywać na terenie parku. Chodzi tu o bezpieczeństwo. Nie jest rozważnie poruszać się po zmroku po górach. Nie dość że nic nie widać, to jeszcze możemy natrafić na niezbyt przyjaźnie nastawione do nas zwierzę. Jeśli już nam się zdarzy źle wyliczyć czas musimy mieć w plecaku LATARKĘ z naładowanymi bateriami, aby oświetlić sobie drogę. Latarka przyda się nam też do poruszania w jaskiniach. W Tatrach tylko jedna jaskinia, jaskinia Mroźna jest sztucznie oświetlona.
Zacznijmy od ogumienia, czyli BUTÓW.
Na wielu forach, stronach czy innych internetowych źródłach toczą się liczne, czasem bardzo zażarte dyskusje na temat górskiego obuwia. Jedni mówią, że nie ważne jakie ma się buty, inni, że buty to podstawa. Jeszcze inny prześcigają się w cenie swoich butów – in droższe tym lepsze. I wiele jeszcze innych wątków na temat obuwia się znajdzie.
Moje prywatne zdanie: buty są bardzo ważną częścią naszego wyposażenia. Nie wyobrażam sobie iść w górski, wymagający teren bez porządnych butów na nogach. Nie mówię, że buty mają kosztować całą fortunę, bo i za 200 złotych można dostać fajne ogumienie 🙂
Wniosek taki, że buty trekingowe muszą być. Dobrze jak uda nam się kupić buty, które po deszczu od razu nie przemokną i na podeszwie, która dobrze trzyma się podłoża.
Co wielu może zdziwić ja osobiście zabieram ze sobą do plecaka sandały. Już parę razy nasłuchałam się od „tatromaniaków” że mam nie po kolei w głowie, że chodzę w sandałach po górach. Sens jednej z obrażających mnie wypowiedzi był taki, że na każdy szlak w Tatrach konieczne są porządne i drogie buty, bo jak sobie kostkę skręcę to TOPR będzie musiał mnie ratować i znosić z gór żałosną, nie przygotowaną na wyjście panienkę… No nie popadajmy w paranoję… Nie chodzę w sandałach po szczytach i graniach, a jedynie po tym nieszczęsnym asfalcie do Morskiego Oka. Idąc tropem wypowiedzi pana „tatromaniaka” to i w mieście powinnam cały czas chodzić w trekingach, bo i na chodniku można kostkę skręcić…
Idąc tym piekielnym asfaltem zmieniam ogumienie na lżejsze, bo mi najzwyczajniej jest szkoda podeszwy w trekingach, a po całym dniu wspinaczki na Szpiglas i schodzeniu ceprostradą mam ochotę je zdjąć i wymienić na coś lekkiego.
W buty warto założyć przystosowane do nich skarpety. Teraz furorę robią skarpety z jonami srebra co by kopytka nie smrodziły z butów. Osobiście skarpetek takich nie mam i nie mam zdania o nich. W buty zakładam zwykłe sportowe skarpety z domieszką wełny z merynosa. Do plecaka zawsze zabieram dwie lub trzy pary skarpet na zmianę. Nie lubię jak mam mokro w butach i skarpetkach.
Spodnie. Tutaj też zdanie są podzielone jakie zakładać. Przede wszystkim wygodne. Nie jeansy, czy inne grubaśne, ograniczające ruch spodnie. Osobiście chodzę w spodniach typowo trekingowych, z odpinaną nogawką powyżej kolana. Spodnie wykonane są z materiału szybko schnącego co jest ich dużą zaletą. Jak zmoknę to szybko wyschnę i pewnie się nie rozchoruję do mokrych spodni na tyłku.
Nie jestem też zwolenniczką zabierania ze sobą w góry, w gorący dzień tylko krótkich spodenek. Pogoda zawsze może się zmienić. Może zacząć padać deszcz czy deszcz ze śniegiem. Latem w Tatrach może spaść też sam śnieg i zrobić się bardzo zimno, dlatego watro mieć w zapasie długie spodnie.
Koszulka. Taka jaka się komu podoba i w jakiej się dobrze czujemy. Warto zainwestować w koszulkę szybkoschnącą. Znowu zmniejsza to szansę na przewianie, gdy się spocimy, albo spotka nas deszcz.
Kurtka przeciwdeszczowa. Padać może zacząć w każdej chwili i trzeba być na to przygotowanym.
Coś na głowę. Kapelusz, czapka z daszkiem, buff, Możemy wybrać również coś innego co ochroni głowę przed słońcem. W górach potrafi naprawdę mocno przygrzewać.
Warto spakować też krem z filtrem i okulary przeciwsłoneczne.
Wszystkie rzeczy pakujemy OBOWIĄZKOWO w plecak. Ręce koniecznie musimy mieć wolne. Zabieramy ze sobą aparat, kamerę lub inne coś czym upamiętnimy naszą wyprawę 🙂
Do plecaka warto spakować apteczkę. Co w niej powinniśmy mieć?
- plastry, plastry na pęcherze, plaster bez gazy (taki na rolce), kompresy gazowe.
- wodę utlenioną, czy inne środki odkażające.
- jeśli zażywasz jakieś leki pamiętaj aby je zabrać. Sprawdź jedynie czy mogą być one przechowywane przez dłuższy czas poza lodówką, czy chłodnym miejscem.
- spakuj to co uważasz że może ci się przydać.
Kije trekingowe mogą ułatwić chodzenie, jednak na niektórych fragmentach szlaku mogą bardziej przeszkadzać niż pomagać.
JEDZENIE I PICIE
Nie można wybierać się w góry nie zabierając ze sobą zapasu jedzenia i wody. W czasie wędrówki, zwłaszcza w bardzo ciepły dzień łatwo i szybko można się odwodnić. Jak przez kilka godzin nic nie zjemy to nie jest to tak niebezpieczne jak odwodnienie. Odwodnienie może stanowić zagrożenie dla naszego zdrowia i życia. Zapas wody jest obowiązkowy. Słodzone napoje, takie jak cola czy inne fanty nie są dobre. Nimi się nie napijemy tak dobrze jak wodą.
Jedzenie. Nie zabieramy ze sobą kanapek z szynką, konserw czy innych pasztetów, chyba, że mamy ochotę na niezbyt miłe spotkanie z niedźwiedziem. Ten nasz największy drapieżnik ma bardzo dobry węch i na nasze nieszczęście może wyczuć to co mamy w plecaku.
Polecam zabierać to co szybko doda nam energii – czekolada, batoniki czy kanapki z serem.
Warto w termos zabrać ciepłą herbatę.






Comments are closed.