Ostatni zaplanowany do zrobienia element torby to podszewka. Zadanie to na początku przyprawiało mnie o dreszcze, bo ja nie umiem szyć… Nie umiem i nie lubię… Ręcznie zwłaszcza. Maszyna do szycia oczywiście na stanie w domu jest, ale stoi od lat nie używana, bo nitka jest gdzieś źle zainstalowana i nie szyje… Ehhh…. Wydawało się już że podszewkę będę musiała szyć ręcznie. Na to moje przerażenie tata się odzywa, że skoro kiedyś maszyna szyła to teraz też musi, tylko tą nitkę trzeba dobrze nawlec. Wyciągamy maszynę z szafy, ciężka ona jak smok, nie mija pół godziny a maszyna szyje jak złoto. Stary, dobry Łucznik co lat ma tyle co ja 🙂
W roli główniej jako podszewka wystąpi stara spódnica mojej mamy. Materiał to lekko sztywna bawełna. Do jej uszycia potrzebne będą jeszcze zamki błyskawiczne, które wszyje się w kieszonki, stwarzając bezpieczne miejsce na telefon czy portfel.
Zaczynamy od wymierzenia naszej torby. Podszewka powinna być o około 2-3 cm szersza niż nasza torba. Jeśli obwód torby to 90 cm, podszewka po zszyciu powinna mieć obwód 92-93 cm. Spowoduje to że nasza dzianina ładnie ułoży się na materiale.
Wysokość podszewki. Maksymalna powinna być taka jak wysokość torby. Moja jest o kilka centymetrów krótsza, ponieważ zostawiłam sobie miejsce na przytwierdzenie do dzianiny zamka.
Kiedy mamy wszystkie wymiary możemy przystąpić do skrojenia materiału. Kiedy mamy już odpowiednie przygotowany materiał wybieramy miejsca, gdzie mają być nasze kieszonki. Z reszty materiału jaki nam został wycinamy odpowiedniej wielkości kieszonki. Zaginamy brzegi materiału, fastrygujemy i zaprasowujemy. Zaprasowanie spowoduje zagięcie materiału i będzie się nam łatwiej go przyszywało go całości. Do naszej kieszonki przytwierdzamy za pomocą szpilek, a potem fastrygi zamek. W maszynie zmieniamy stopkę na taką do szycia zamków i ów suwak przyszywamy. Teraz wybieramy docelowe miejsce kieszonki. Przymocowujemy szpilkami, sprawdzamy czy się podoba. Jeśli się podoba fastrygujemy najpierw zamek, przyszywamy go. Teraz czas na przyszycie reszty kieszonki. Jeśli wszystko jest odpowiednio przyszyte wyciągamy fastrygę. Zapomniałam powiedzieć na początku, że fastryga powinna być w innym kolorze niż materiał i nitka, którą szyjemy, żeby było nam łatwiej ją odróżnić, zwłaszcza przy wyciąganiu.
Ja w ten sposób zrobiłam dwie kieszonki na zamek. Mam tylko kieszonki na zamek. Stwierdziłam że inne nie są mi już potrzebne.
Kieszonka większa, gdzie bez problemu mieści się mój portfel. 
Kieszonka mniejsza na telefon i różne drobiazgi.

Nie są one przyszyte idealnie równo, ale jak na pierwszy raz z maszyną wydaje mi się że nie wyglądają najgorzej.
Kolejny etap to zszycie całej podszewki. Moja podszewka wygląda jak poszewka na poduszkę 🙂
Składamy nasz materiał. Za pomocą najpierw szpilek spinamy i wkładamy do torby sprawdzając czy pasuje. Prawdę mówiąc taki zabieg powinno zrobić się na początku, zaraz po wycięciu materiału. Jeśli pasuje łapiemy z igłę i fastrygujemy. Zmieniamy w maszynie stopkę na taką do szycia materiału. Wkładamy naszą podszewkę i zszywamy. Oczywiście nasze kieszonki powinny znajdować się w środku złożonego materiału. Zszywamy całość że sobą na stałe.
Wkładamy gotową podszewkę do torby. Nasze kieszonki muszą być widoczne po zajrzeniu do wnętrza. Ustalamy sobie wysokość na jakiej podszewka ma się znajdować. Szpilkami przytwierdzamy, a następnie już ręcznie igłą z nitką przyszywamy do dzianiny.

Na rogach nie ma kątów prostych. Zeszyłam rogi i obcięłam, aby pozbyć się nadmiaru wystającego w środku materiału. Teraz nawet lepiej się układa.
Osobiście zostawiłam kilka rzędów półsłupków od góry torby, aby później zrobić tam plisę i przyszyć zamek.
Podsumowując szycie na maszynie nie jest takie straszne i trudne jak by się mogło wydawać.
Zamek można oczywiście przyszyć do podszewki. Ja jednak postanowiłam, że przytwierdzę do do dzianiny.
Plisę zaczynamy od wybrania wysokości na jakiej ma się znaleźć. Kiedy mamy już wysokość wbijamy się szydełkiem między nasze oczka i wykonujemy dokoła torby oczka ścisłe, lub coś na wzór technicznego łańcuszka. Kiedy skończymy okrążenie odcinamy i zabezpieczamy nitkę.
Instalujemy nitkę na nowo i wykonujemy okrążenia półsłupków tak długo aż nasza plisa osiągnie pożądaną wielkość.
Plisa powinna ładnie układać się do wnętrza torby.

Kiedy długość jest wystarczająca przypinamy szpilkami nasz zamek aby sprawdzić czy pasuje. Jeśli pasuje proponuję go przyfastrygować, a dopiero potem przyszywać. Będzie po prostu łatwiej. 
Taka uwaga dość ważna. Na naszych zakrętach torby, tam gdzie się nam zagina, musimy delikatnie zmniejszyć liczbę oczek, aby nie tworzyły się nam wypukłości, ani inne buły.
Moja plisa jest póki co za krótka. Muszę dorobić kilka rzędów i zmniejszyć liczbę oczek na zakrętach, aby nie tworzyły mi się buły.






