Szal staje się coraz dłuższy, a przyjemność z jego robienia coraz większa. Haftowane kwiaty, które na początku mnie lekko przerażały wcale nie są takie straszne. Wręcz przeciwnie – ich haftowanie jest naprawdę przyjemne.



Dużo szala przybyło podczas naszego wakacyjnego wypadu nad morze. Mamy z Jankiem taką zależność, że jak jedziemy na wakacje to tam, gdzie się pojawiamy psuje się pogoda… W tym roku nie pojechaliśmy w góry i jaka pogoda na południu naszego kraju? Upał! A nad morzem? Wiatr, zimno, pada… Nasze wakacje idealnie obrazuje ten skecz:
[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=fQ7SoVZPIgY[/embedyt]
Nie ma tego złego. W sobotę zastawiliśmy się parawanem i każdy z nas zamarzając zajął się swoim odpoczynkiem. Ja szydełkowała, a Janek czytał książkę. Jedynie poniedziałek był dniem na typowy „leżing, plażing i smażing”. Od tego „smażingu” Janek sobie stopy poparzył słońcem. Wtorek był zwieńczeniem naszego wakacyjnego wypadu – ostatni etap Pucharu Kaszub. Więcej o Pucharze Kaszub będzie można przeczytać w kolejnym wpisie.






Comments are closed.