Mamy środek „zimy”, chociaż to co jest za oknem ciężko nazwać zimą… Jednak kalendarz mówi że zima. Niech będzie zima. Styczeń to z natury czas kiedy drzewa nie mają liści, a kwiaty nie kwitną. A tu proszę jaka niespodzianka na moim parapecie. Pięknie kwitnący na różowo kaktus bożonarodzeniowy.
Długo nie wiedziałam jak roślina ta się nazywa. Uratowałam ją z mieszkania, gdzie poprzednio mieszkał Janek. Tam nikt o nią nie dbał. Nie raz cudem uchroniłam ją przed wyschnięciem na wiór. W dniu kiedy Janek opuszczał mieszkanie postanowiłam zabrać roślinkę i dać jej lepszy dom. I proszę jak mi się pięknie odwdzięczyła 🙂
Kwitnąca zimą roślinka naprawdę poprawia humor. A dzisiaj jeszcze lepszym poprawiaczem humoru będzie wieczorny koncert SABATONU !!! Kolejny już koncert, na którym będziemy 🙂

A tak przedstawia się „międzyczas” między praktykami, drutami, szydełkiem, zbiórkami i rajdami. Zakładam że podczas ferii skończę układanie i będę mogła powiesić je na ścianie. 
A póki co wracam do rozwiązywania zadań, które dadzą mi uprawnienia wychowawcy kolonijnego.






Comments are closed.