Trasa dość wymagająca zarówno pod względem kondycyjnym jak i umiejętności korzystania z łańcuchów.
Poziom trudności 4/5
Ekspozycja 4/5 – ocena dość subiektywna 🙂 była straszna mgła 🙂
Atrakcyjność widokowa 5/5 – na szczęści były prześwity we mgle 🙂
Naszą wędrówkę zaczynamy u wylotu Doliny Jaworzynki. Dolina bardzo malownicza, wcześnie ramo zupełnie pusta, wypełniona śpiewem ptaków.
Dolina początkowo bardzo łagodnie pnie się pod górę prowadząc nas w wyrównanym terenie.
Taką łagodną ścieżką idziemy około 15 minut. Gdy dojdziemy do zakrętu szlaku, przy którym stoi ławeczka nasza droga stanie się troszeczkę bardziej stroma. Nie ma czym się przerażać – dalej szlak będzie nas prowadził bardzo wygodną drogą ułożoną z kamieni. Po naszej prawej i lewej stronie będziemy mieli las, który w upalne dni jest jak zbawienie – daje cień i ochłodę.
Po około 2 godzinach marszu w pięknym otoczeniu natury dochodzimy do przełęczy między Kopami. W tym miejscu warto przysiąść na chwilkę na ławeczkach i rozkoszować się pięknem otaczających nas gór.
Dalej obieramy kierunek na Halę Gąsienicową. Szlak początkowo prowadzi na płasko do przodu. Po kilku minutach zaczynamy schodzić w dół na halę. O bliskości naszego celu będzie nas informować rosnący z każdym krokiem zarys schroniska.
Po jakiś 10- 15 minutach docieramy do schroniska.
Hala Gąsienicowa obfituje w wiele gatunków zwierząt. Siedząc przy schronisku i konsumując posiłki można spotkać wiele z nich. Nam udało się spotkać:
Były też gryzonie zjadające okruszki. 
A to jeden z najpiękniejszych ptaków spotkanych w Tatrach – Krzyżodziób świerkowy.
Po posileniu się obieramy kierunek na Zawrat. Czeka nas po drodze minięcie Czarnego Stawu Gąsienicowego. Drogowskaz mówi nam, że czeka nas około 2 godziny i 20 minut wędrówki.
Zgodnie z planem mijamy Czarny Staw Gąsienicowy. Otoczenie stawu jest przepiękne. Tutaj ma swój początek szlak na Karb, którym możemy dostać się na Kościelec.

Początkowo szlak wiedzie łagodną, przyjemną kamienną ścieżką. Jednak z czasem wchodzimy w coraz to bardziej skalny teren, gdzie zaczynają pojawić się trudności. Na początku trasy musimy pomagać sobie łapkami przy pokonywaniu niektórych kamieni. Im wyżej w góry tym trudności zaczynają się piętrzyć. Pojawiają się pierwsze łańcuchy i strome podejścia.

W drodze na przełęcz mijamy liczne łańcuchy i klamry. Pokonanie jednych nie stanowi problemu, natomiast inne niosą ze sobą trudności, raczej większe niż mniejsze. Szlak zdecydowanie nie jest dla osób początkujących i tych z lękiem wysokości. Potrzeba trochę nerwów, aby przejść eksponowane fragmenty.
Niestety zdjęć z wejścia na Zawrat nie ma za wiele, ponieważ pogoda niezbyt dopisała. Było mokro i mglisto, dlatego bardziej zajmowałam się własnym bezpieczeństwem, niż robieniem zdjęć. Do tego nie za wygodnie wspina się z aparatem dyndającym na ręce, czy u boku.
Już po wejściu na samą przełęcz chmury się uniosły i odsłoniły widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich. 









